Konserwatorska opowieść part three;P

...gdy drogę zaszedł mu przyjaciel Kunegundy, Zdzisiek...Pomyślał on, że wilk chce pożreć Kunegundę i jej małe gąski, więc rzucił się z dziką wściekłością na owego wilka...Bogu ducha winnego zresztą....
...skończyło się na tym, że Kunegunda oświadczyła, że nie chce go znać i ma wynosić się z jej oczy i zostawić biedne stworzenie w spokoju...'niedorzeczny Zdzisław' - myślała - ' co on sobie wyobraża...kretyn...'. Rad, nie rad, Zdzisław udał się do swojego przyjaciela, Bronisława...kumpel na dobre i na złe...wysłuchał biednego Zdziśka i rzekł -' Zdzisławie! niech moc będzie z Tobą!'
Nagle pojawiła się Kunegunda. Stanęła obok Bronisława, nie patrząc w ogóle na Zdziśka...powiedziała Bronisławowi coś na ucho i ....
...i już miziali się beztrosko na chłodnej trawie...Zdzisław był zdruzgotany, jego przyjaciółka puszczająca się na jego oczach z jego najlepszym kumplem? To nie do pomyślenia! i stwierdził, że od patrzenia chęci nabrał...zawołał więc wilka i od razu zapomnieli o swadach...

a gąski?...cóż...gąski też używają...mianowicie odwiedził je dawny kolega, bocian Alfred...i postanowił je przelecieć;P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz